Zakładki:
Blogi
Cenzurowane
Dokumenty
Filmy
PO Watch
Politblogi
Publicystyka
Różne blogi
Salon
Sumy kontrolne
Trudne tematy
Wiadomosci
Worek
Z luzem
O przyszłości wiemy tylko, że przyjdzie. Nasza wiedza o teraźniejszości jest najczęściej chaotyczna, jeśli nie zupełnie zniekształcona, bo tkwimy w samym jej środku, a nasza rzeczywistość jest w trakcie stawania się, wynik zaś jest niepewny. Pewna jest tylko przeszłość. Możemy ją źle zrozumieć, spaczyć ale nigdy zmienić. Franco Cuolo
RSS
sobota, 09 sierpnia 2008
SPRAWA SUMLIŃSKIEGO

http://niepoprawni.pl/blog/142/operacja-farmus-ii

Operacja "Farmus II"
Wojciech.Wybranowski, 8 sierpień, 2008 - 13:04

Tagi: ABW agenci Blog demokracja dziennikarze korupcja Sumliński


Wojciech Sumliński miał w operacji służb specjalnych dotyczącej Komisji Weryfikacyjnej WSI odegrac taką rolę jak Zbigniew Farmus w operacji, która w efekcie wyeliminowała Romualda Szeremietiewa w przetargu na zakup samolotu wielozadaniowego dla wojska. Nieprawdopodobne? Niekoniecznie- poszczególne elementy dzialan ABw i prokuratury w sprawie Sumlinskiego są niezwykle podobne do tych jakie dotknęły Szeremietiewa. A sam były wiceszef MON  uważa, że tak jak próbowano złamać Farmusa i  uczynić z niego plastycznego świadka, tak- taką właśnie rolę przewidziano dla redaktora Sumlińskiego.

O podobienstwach sprawy Farmusa i sprawy Sumlinskiego  pisano na blogach wiele, bodajże najlepszą analizę tego przypadku przedstawil Pan W.S_"media"Aleksander Ścios" w tekscie, ktory zaskakująco szybko zniknął z SG Salonu.  Rzeczywiscie im dluzej mam okazje przyglądać się tej sprawie i badać niektóre jej okoliczności tym bardziej wydaje mi się, że racje ma Romuald Szeremietiew, ktory w piątkowej rozmowie z ND wręcz twierdzi, że w sprawie Sumlinskiego  zastowano dokładnie ten sam mechanizm co w jego sprawie.  W obu tych sprawach pojawiają się te same nazwiska, te same "procedury" : publikacja, nalot służb, dowody, których w rzeczywistosci nie ma, areszt wydobywczy.... dalej zapewne wieloletnie postępowanie najeżone przeciekami kontrolowanymi i po wielu latach, gdy już nikt nie pamięta kulisów sprawy wyrok uniewinniający lub umorzenie. W sprawie Szeremietiewa, która zakonczy się najprawdopodobniej po latach w ostatnim tygodniu sierpnia taki wyrok wydaje się  najbardziej prawdopodobny. W sprawie Sumlinskiego już sąd pierwszej instancji miał spore wątpliwości co do zasadniości zarzutów ( zatwierdził je sąd okręgowy w dziwnych okolicznosciach)

 Kilka zaskakujacych zbieżności w wydarzeniach, które na użytek tego tekstu pozwoliłem sobie nazwac "Farmus 1" i "Farmus 2"

A  Aneks jak Kaseta

Operacja "Farmus 1"

7 lipca 2001 r. w „Rzeczpospolitej” ukazuje się artykuł. autorstwa Bertolda Kittela i Anny Marszałek pt. „Kasjer z Ministerstwa Obrony”. Dziennikarze napisali w nim "(...) Z powodu podejrzenia o korupcję Zbigniew Farmus, najbliższy współpracownik wiceministra Romualda Szeremietiewa, nie otrzymał w ubiegłym tygodniu od Wojskowych Służb Informacyjnych zgody na dostęp do tajnych informacji. Przedstawiciel zagranicznego koncernu zbrojeniowego powiedział "Rz", że Farmus żądał od niego 100 tysięcy dolarów łapówki za "załatwienie" zamówienia na dostawę haubic. Szeremietiew ręczy za uczciwość swojego doradcy. Tymczasem sam wiceminister w ciągu czterech lat urzędowania poczynił inwestycje, na które nie ma pokrycia w dochodach.(...)" Redaktor Marszałek powołue się na informatora, którym jak się później okazało był Bogdan Letowt z RPA. Sąd domaga się taśm z nagraniem informacji Letowta, którymi ponoć miała dysponować dziennikarka; Marszałek odmawia zasłaniajać się tajemnicą dziennikarską. Sam Letowt twierdzi, co w toku trwającego już latami procesu - wydaje się być wiiarygodne, że przed publikacją z dziennikarzami nie rozmawiał, a taśmy czyli dowodu po prostu nie ma.

 Operacja "Farmus II"

- Od jesieni 2007 do kwietnia 2008 w "Dzienniku" pojawia się cykl artykułów, a wśród ich autorów również redaktor Anna Marszałek, w których pojawiają się sugestie, a to o wycieku tajnych danych z Komisji Weryfikacyjnej WSI dotyczących aneksu do raportu, a to, że raport można kupić na bazarze Różyckiego w Warszawie. 9 kwietnia "Dziennik" w publikacji " Tajny aneks Macierewicza wywoła skandal" twierdzi, że zdobył dokument przygotowany przez Komisję Weryfikacyjną WSI. A  z kolei 28 kwietnia "Dziennik" zamieszcza kolejną publikację "Tak handlowano aneksem Macierwicza", w którym pisze : (...)Do DZIENNIKA zgłosił się emerytowany pułkownik tajnych służb wojskowych. Zaproponował, że sprzeda tajny aneks do raportu Macierewicza. Handlarzem był Aleksander Lichocki, szef wojskowego kontrwywiadu w ostatnich latach PRL. Powoływał się na znajomości w otoczeniu Antoniego Macierewicza.(...)". Redaktor  Marszałek, która jak twierdzi "Dziennik" dotarła do aneksu nie publikuje jednak tego dokumentu. Nie publikuje żadnej jego części, żadnego cytatu, żadnej sygnatury, która miogłaby pomóc zweryfikować prawdziwość informacji. Aneks okazuje się być jak kaseta. Niby jest, a jednak go nie ma.

B. "Bronek tu Bronek tam"

 Operacja "Farmus  1".

Króko przed publikacją artykułu w "Rzeczpospolitej" minister obrony narodowej Bronisław Komorowski wzywa swojego zastępce Romualda Szeremietiewa. Juź wie, że w "dużej gazecie" będzie publikacja na temat Farmusa. I docieka o prywatne sprawy Szeremietiewa, dotyczące jego stanu majątkowego  i  trwającej od lat budowy domu.

Operacja "Farmus II"

Bronisław Komorowski spotyka się na nieoficjalnych spotkaniach z pułkownikiem WSI Aleksandrem Lichockim. Według późniejszych zarzutów prokuratury Lichocki miał wspólnie z Sumlinskim handlowac pozytywną weryfikacją WSI. Komorowski twierdzi, że Lichocki proponował mu odpłatnie dostęp do aneksu. To samo pisze później "Dziennik". Zbieżność niczym dobrze wyuczona lekcja

C. Tam UOP tu ABW

- Operacja "Farmus 1"

Kilka dni po publikacji "Rzeczpospolitej" dotyczącej Szeremietiewa w spektakularnym ataku na prom płynący po wodach międzynarodowych. Zgodę na akcję wydaje Bronisław Komorowski. Funkcjonariusze UOP zatrzymują Zbigniewa Farmusa, asystenta Szeremietiewa. Stawiają mu zarzut łapówkarstwa i korupcji. Zostaje tymczasowo aresztowany. Media piszą o dokumentach dotyczących przetargów MON jakie miano znaleźć w domu Farmusa. Takich informacji udziela prokuratura. W wyroku z 18 grudnia 2006 r. sąd uwolnił Farmusa od zarzutu łapownictwa.

- Operacja "Farmus 2"

13 maja 2008 roki, kilkanaście dni po publikacji "Dziennika" funkcjonariusze ABW wkraczają do mieszkań Piotra Bączka i Leszka Pietrzaka- członków Komisji Weryfikacyjnej WSI, pułkownika Aleksandra Lichockiego, byłęgo funkcjonariusza WSI- który w trakcie śledztwa zaskakująco szybko "zgadza się na współpracę" z prokuraturą. Przedstawiciele organów ścigania mówią o zabezpieczonych dokumentach stanowiących tajemnicę państsową. W świetle znanych już informacji okazuje się, że owe tajne dokumenty to  min materiały historyczne dotyczące Podziemia AK na Lubelszyźnie. Ale prokurartura dokumentów nie zwraca i pdtrzymuje swoje tezy. Show must go on.

D. Miękki jak plastelina

- Operacja "Farmus 1".

Asystent Szeremietiewa trafia do aresztu. W trakcie śledztwa jest straszony szykanami wobec rodziny, grozi mu się represjami wobec bliskich, konta i majątki przyjaciół Farmusa sprawdza- choć nie ma na to zgody prokuratura. W koncu słyszy- obciążysz Szeremietiewa- wyjdziesz. Nie zgadza się. Po pięciu latach zostaje oczyszczony przez sąd z zarzutu łapownictwa.

- "Operacja Farmus 2".

 Prokuratura występuje o areszt dla redaktora Sumlińskiego. Według nieoficjalnych informacji jakie dotarły do dziennikarzy, już wcześniej przygotowano profil psychiczny Sumlinskiego, z którego wynika, że będzie łatwo go złamać i urabiać. Zatajają przed sądem informacje o próbie samobójczej dziennikarza  w trakcie pierwszego zatrzymania.  Ponad dwa miesiące trwają bardzo silne naciski by Sumliński trafił do aresztu. Usłyszałby wówczas propozycję " obciążysz członków Komisji to wyjdziesz?"

E. Transakcja kontrolowana

- Operacja "Farmus 1"

. W trakcie postępowania sądowego dotyczącego Farmusa okazało się, że UOP przygotowywał wobec jego osoby prowokację- transakcję kontrolowaną. Zeznajacy przed sądem świadkowie- funkcjonariusze UOP tłumaczą, że nie udało się sfilmować Farmusa z pieniędzmi, nie wział gotówki- bo ponoc został przez kogoś ostrzeżony. Sąd nie daje wiary takim wytłumaczeniom

- Operacja "Farmus 2"

. Sumliński w  swoim liście opublikowanym tuż po decyzji sądu o aresztowaniu wyjawia, że płk Lichocki,. który w śledztwie ma wielkie szanse zyskać status głównego świadka ( w miejsce podejrzanego) próbował, skutecznie wręczyć mu pieniadze- tłumacząc, że to dla lekarza, którego na jego prośbę Sumlinski mial pomoc znaleźć dla ponoc chorej żony Lichockiego. Ale żona nigdy nie stawila się na zabieg- a Sumlinski  nabral podejrzej i pieniadze zwrócił. Czy chciano sfilmowac dziennikarza prazyjmującego od  pulkownika pieniądze, a później uraczyć sąd opowiescia o tym, że to rzekomo z procederu korupcyjnego? Czy to jest ten twardy dowód jakim ponoc dysponuje prokuratura?

Romuald Szeremietiew twierdzi, że nie ma wątpliwości, że obie sytuacje wskazują na przeprowadzenie przez służby operacji opartych na tym samym schemacie, a Sumlinski mial w nich odegrac taką samą rolę jak Farmus w jego przypadku. I wszystko wskazuje na to, że miał rację.

Na koniec pozwolę sobie jeszcze wkleic linka do tekstu W.S-media "Aleksander Ścios", który bardzo szybko został zepchnięty w zakamarki Salonu. A tekst jest ciekawy i warto się z nim zapoznać.

http://cogito62.salon24.pl/index.html

00:06, kurtyna00
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 lipca 2008
wtorek, 22 lipca 2008
WYWÓZKA

Mamy nową datę do zapamiętania w najnowszej historii Polski (POlski ?) 

1 lipca 2008...

Wiecej można się dowiedzieć z ostatniego odcinka 'Misji specjalnej'

Polecam również wpis FreeYourMind

"O profesjonalizacji polityki"

(według mnie jeden z najlepszych blogerów na salonie).

http://freeyourmind.salon24.pl/84913,index.html

Warto przeczytać wszystkie komentarze pod tekstem.

22:45, kurtyna00
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 lipca 2008
APEL
15:25, kurtyna00
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 czerwca 2008
czwartek, 22 listopada 2007
PIOSENKA O PO...

ODA DO PO, HEJ DID A DO

Nowe władze, nowe stołki,
Całkiem nowa, “nowa” klasa,
Tylko stare są niesiołki
Dziś pokażą co potrafią
Wraz z różową polska mafią

Juz się zbliża Tusku landia
Z robotnicza wola walki
Dla Polaczków jak Irlandia
Będzie może za dwa wieki
A tymczasem lata męki


Lodówka jest jak nigdy pełna
Tyle lodów, że aż szkoda
Twe życzenie się dziś spełnia
W TV-radiu piękna oda
Śpiewa sama piękna Doda

Tak jak każdy antyklecha
Donek pędzi do kościoła
Potem sięgnie po kielicha
Przecież antyklerykalizm w modzie
Tylko nie mów pannie młodej

Nastał porządek nowy
Kłamstwo I obłuda króluje
Takie zależności przychodzą do głowy
Pralnie maja dużo pracy
Nie jak naiwni rodacy

Jeszcze tylko problem WSI
Niech by wszystko przykrył piach
Ale szybko to się zmieni
Fiku miku rachu ciach
I juz nie ma żadnych akt

Wymiany nadszedł czas
Trzeba załatwić tyle spraw
Dyrektor, wojewoda, Prezes nasz
Wyciąć okrutna watahę w pień
To nasz uświęcony cel

Więcej spokoju nam dziś trzeba
Praca pod stołem skupienia wymaga
Pomoże w tym zastąpiony kolega
Kamiński, Saba, CBA
Tak się powinno wołać psa

Opozycyjni do naszej opozycji
To problem ogromnej wagi
Poddamy ich wyniszczającej kuracji
Pisior, Pisuar, pisdeczka
To określenia dla tego „kochaneczka”

00:37, kurtyna00
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 listopada 2007
ROAD>>UD+KLD+UW = PO

„Co uprawnia do oskarżania UD-UW jako złoczyńcy głównego („maleficus maximus”)? Niejeden prawicowiec wskaże raczej postkomunistów, których nieudolno-złodziejskie rządy (ekipy J. Oleksego, W. Cimoszewicza i zwłaszcza L. Millera) odebrały III Rzeczypospolitej szansę na zdrowie; a także przypomni, że przez minione piętnaście lat podskórną siłą manipulującą każdą władzą były stare, niezreformowane, postpeerelowskie służby specjalne (zwłaszcza zupełnie nietknięte WSW-WSI — Wojskowe Służby Informacyjne), trzymające w rękach mnóstwo „haków” do szantażowania polityków każdej frakcji. Ktoś tak argumentujący zapomina o sprawie generalnej vel źródłowej. Nie chodzi już nawet o to, iż UD vel UW również miała trzy ekipy rządowe (T. Mazowieckiego, H. Suchockiej i J. Buzka); formalnie dwie i pół, bo w rządzie premiera Buzka (prawie tak samo aferalnym jak rządy L. Millera) byli koalicjantami, jednak koalicjantami rozgrywającymi na zasadniczych polach (a i w rządzie premiera K. Bieleckiego mieli wpływy bardzo duże). I nie o to, że L. Balcerowicz (eks-szef UW) przez całe piętnastolecie jest głównym rozgrywającym, wręcz guru polskiej ekonomiki, którą zdominował monetaryzm sprzyjający międzynarodowym spekulantom, wyniszczającym naszą gospodarkę. I nie o to, że UW lokalnie rządziła jeszcze u schyłku piętnastolatki, zwłaszcza w stolicy (niesławne rządy P. Piskorskiego, którym wytyka się mega-korupcję a la „budujemy mosty dla pana starosty”). Chodzi o coś innego, ważniejszego — o to, że ta partia zaczynała transformację PRL-u w suwerenne państwo demokratyczne i dysponowała wówczas wszystkimi atutami, wybierała jak chciała środki, metody i strategiczne kierunki, mogła wszystko. Wszystkie karty były trzymane przez nich, to oni je rozdawali. Rozdali tak, a nie inaczej. Rozdali tym, a nie innym (nomenklaturze postkomuni¬stycznej, esbekom, hochsztaplerom). Efektem jest dzisiejsza wszechstronna (ekonomiczna, socjalna i moralna) zapaść kraju. Dlatego ta formacja jest, bez żadnych wątpliwości, głównym partyjnym złoczyńcą. Grzech pierworodny, który wytworzył per¬manentny stan kryzysu — był ich dziełem. Chodzi tu i o „schi¬zofreniczną tożsamość, którą proponowali twórcy III RP” (D. Karłowicz), i o gangrenę ekonomiczną, jak również kultu¬rową.
Ktoś może jeszcze rzec, iż kopię trupa, bo przecież wyborcy zepchnęli już UW na margines sceny politycznej. Nie tak zupeł¬nie (o czym świadczą choćby wybory do parlamentu europejskie¬go), lecz ważniejszy jest fakt, iż Salon Wpływu, który utworzył tę partię, wciąż stanowi główną, wręcz mocarstwową siłę opiniotwórczą III Rzeczypospolitej, i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić. Nie tkwiąc już pod tym szyldem w Sejmie i w rządo¬wych ławach, ci ludzie dalej sterują umysłami rodzimych inteli¬gentów, jakby los przyznał im dyrygencki monopol. Nadto dalej trzymają ster gospodarki (L. Balcerowicz i spółka), a w czołowej partii politycznej dnia dzisiejszego (PO) znajduje się wielu by¬łych członków UW, również prominentnych (są tacy i wśród postkomunistów, w SLD i SdPl, vide A. Celiński). To ciągle nie jest przeszłość — to jest teraźniejszość. Teraźniejszość, której kulturowe zręby budował mason A. Słonimski, a polityczne zręby stawiał trockista J. Kuroń roku... 1965, czterdzieści lat temu!”

Tak pisał Waldemar Łysiak w książce „Rzeczpospolita Kłamców – Salon”, wydaniej w 2005 roku, jeszcze przed 2 letnim epizodem „kaczej dyktatury”.

Stawiając za punkt wyjścia tekst w. Łysiaka, można przyjąć założenie ze osoby, które występują przeciwko jawności życia publicznego, przeciwko idei lustracji, jako elementu niezbędnego do sprawnego funkcjonowania państwa, ponoszą większą odpowiedzialność za polska degrengoladę niż osoby podejmujące kiedyś współpracę, działające przeciwko wolności w strukturach PZPR [„w PRL nawet średnio rozgarnięty człowiek miał świadomość, że Polska nie jest krajem suwerennym.”]

Pewnie wszyscy znamy ten mentorski ton, łagodny głos psychologa, który w spokojny sposób, za pomocą wysublimowanych słów tłumaczy nam, że nie znamy tamtych czasów, że ludzie byli różni, że niektórzy gorąco wierzyli w ten system, chcieli służyć ojczyźnie... “ja też bym służył dla SB, dla ojczyzny”.
I Juz prawie zrozumiałem i już zaczynam myśleć poprawnie… kiedy nagle ktoś przedstawia mi nowy autorytet moralny, heroicznego Boniego. Osobę która zdradziła żonę, rodzinę i ojczyznę...
I banka mydlana pęka.
20 lat po “upadku komunizmu” (tylko z nazwy i zależnie od przyjętej definicji komunizmu – bo jeśli komunizm traktować jako zespół zachowań społecznych, określoną mentalność, relacje państwo – obywatel, obywatel – państwo to można stwierdzić, że PRL bis jest delikatnym wyrażeniem) ciągle słyszymy rzesze nawołujących do przebaczenia, do patrzenia w przyszłość, by żyło się lepiej (zawsze należy dodać ‘wszystkim’). I rodzi się we mnie bunt, a może raczej zwyczajne pragnienie do życia w prawdzie, by czarne było czarne…
Ale szeregi fałszerzy i kłamców nie maleją (ostatnio był świeży nabór). Jak po wojnie, prawda jest towarem deficytowym, wydawanym na kartki, na przydział – jak w PRL.
I ciągle ci ludzie bez honoru. Szukam słów by ich opisać.
Jak określić osoby, które nadal w XXI wieku bronią zbrodniczego systemu? Czy nie są to szaleńcy oderwani od rzeczywistości? Może zwykli oszuści, którzy wybielają swoją własną przeszłość?
A może zwyczajnie ludzie się zagubili w tym transformacyjnym maglu?
Czy może być jednak usprawiedliwieniem niewiedza, lub fałszywe spojrzenie na rzeczywistość?
Można popełnić jakiś pospolity błąd, zapomnieć biletu miesięcznego, przekroczyć dozwoloną prędkość jadąc samochodem itd.. Tłumaczenie, że zapomniałem, nie wiedziałem może wzbudzić raczej politowanie niż zlitowanie. Dlaczego ta prosta reguła nie sprawdza się w życiu publicznym.
A zegar historii tyka. Czas nieubłaganie płynie.
Można zarejestrować kolejne zaniechania, szkody. Wszystko w obronie…
kilku zdradzających swoje żony, jeżdżących po pijaku,  ambitnych dziennikarzy i wygodniaków.
Są i tacy, którym została już tylko obrona życiorysu, ale tu stawka jest największa!!!
Problemy sercowe byłego prezydenta, nie przeszkadzają mu ambitnie wykazywać swojej gotowości do bycia  wykorzystanym. Skoro to lubi… Zresztą nie od dzisiaj, a od co najmniej 1970 roku, tylko zmieniają się grupy wykorzystywaczy (choć być może tylko z nazwy).

Zostaje mi zadać pytanie, czy głosujących na platformę usprawiedliwia ich niewiedza i zaślepienie? Kto weźmie odpowiedzialność za to "nowe zbiorowe kłamstwo katyńskie"…

16:16, kurtyna00
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 listopada 2007
LIST DO KURTYKI - SPRAWA KSIAŻKI O BOLKU

Szanowny Panie Prezesie,

Piszę do Pana w związku z artykułem w "Rzeczpospolitej", mówiącym o naciskach politycznych na Pana ws. wydania książki historyków IPN, Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka na temat kontaktów p. Lecha Wałęsy z SB.

Ze swojej strony chcę Pana zapewnić o nieustającym poparciu dla planów publikacji tej książki, ale też o głębokim sprzeciwie wobec słów pana Donalda Tuska z dnia 7 listopada 2007 roku. Już dawno żaden polityk w tak bezceremonialny sposób nie postulował "zrobienia porządku" z historykami i
ograniczenia zasady wolności badań naukowych.

Chcę Panu życzyć odwagi, ale i przestrzec Pana przed uleganiem pogróżkom pana Tuska. Jeśli Pan spełni teraz jego żądania i wpłynie na publikację książki, nowy premier i politycy jego rządu będą Panu dyktowali kolejne decyzje. Proszę udowodnić, że nie mylił się poseł Jarosław Gowin chwaląc pana w ww. artykule za niezależność polityczną.

Sprawa ma jeszcze drugi wymiar. Minęło już 15 lat odkąd Lech Wałęsa - jedna z czołowych postaci naszej powojennej historii - znalazł się na tzw. Liście Macierewicza jako tajny współpracownik o ps. Bolek. Od tamtego czasu nie ukazała się żadna naukowa praca na ten temat. A chodzi przecież o czołową postać w powojennej historii Polski. W tym czasie miało miejsce szereg wydarzeń (m. in. zniszczenie w tajemniczych okolicznościach akt TW Bolka po tym jak zostały wypożyczone do Pałacu Prezydenckiego), które pokazały z jaką determinacją działa Bolek i jego potężni stronnicy. Przez 15 lat z powodu braku obszernego, naukowego opracowania na ten temat mieli ułatwione zadanie...

Ta książka, Panie Prezesie nie przyniesie dużych korzyści budżetowi IPN, ale dla pamięci historycznej Polaków ma fundamentalne znaczenie. Jest dla Polaków niezbędna.

Z wyrazami szacunku

PS. List ze słowami otuchy i podziękowaniami za trud badań wysyłam także do autorów książki, panów: dr Sławomira Cenckiewicza i dr Piotra Gontarczyka.

janusz.kurtyka@ipn.gov.pl
slawomir.cenckiewicz@ipn.gov.pl
piotr.gontarczyk@ipn.gov.pl
sekretariat.ipn@ipn.gov.pl

źrodło: http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=1334038

22:20, kurtyna00
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 listopada 2007
WSI NA WIZJI C.D.

cytat z http://www.tuskwatch.pl/

Internet, który jest dobrym barometrem chwilowych nastrojów obiegł już dowcip: “Szef TVN24 do dziennikarzy: Kochani, przez dwa lata waliliśmy w obóz rządzący. Tak dalej być nie może. Jesteśmy telewizją niezależną i to zobowiązuje. Teraz będziemy kopać w opozycję”.

19:41, kurtyna00
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 listopada 2007
PO - PROFESJONALIZM ODRZUCONY

Nowe, większe, skuteczniejsze - takie ma być nowe Centralne Biuro Antykorupcyjne. Platforma Obywatelska chce je zreformować na wzór podobnego urzędu... w Hong Kongu - pisze "Newsweek".
Według "Newsweeka", PO zamówiła tłumaczenie przepisów, które powołały do życia słynną ICAC. W Hong Kongu Komisja ma duże sukcesy w walce z przekupstwem wśród tamtejszych urzędników i policjantów.

Tymczasem w programie PO przeczytamy:
„By zwalczyć korupcję, nieodzowne jest przyjęcie ponadpartyjnego paktu antykorupcyjnego, określającego metody walki z tym zjawiskiem. Musi on obejmować nie tylko działania organizacyjne, wykrywcze i procesowe, ale również prewencyjne. Doprowadzimy do integracji służby skarbowej i finansowej w jednej policji finansowej na kształt włoskiej Guardia di Finanse, odpowiedzialnej za ochronę ekonomicznych interesów państwa, w tym za walkę z korupcją. Wprowadzimy elektroniczny obieg dokumentów w administracji oraz przetarg elektroniczny, co ograniczy uznaniowość komisji i ukróci tzw. ustawianie przetargów.

Czy więc przez ostatnie 2 lata ludzie PO nic nie opracowali?

Nic.

Co więcej, nawet nie ustalili skąd skopiują zapisy prawne, z ustawy włoskiej, czy też tej z Hong Kongu.
Pikanterii dodaje fakt, że w programie PO jej autorzy nie potrafili nawet przepisać poprawnie nazwy włoskiej instytucji Guardia di Finanza.

A może chodzi tylko o to, by jak najszybciej zmienić ustawę i pozbyć się Kamińskiego?

I już na spokojnie kręcic lody...

19:58, kurtyna00
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5